Założyłem ten profil, żeby móc przeglądać Wasze. Sam nie wiem po co. Jesteście ode mnie bardziej odlegli, niż możecie sobie wyobrazić (sobie wymarzyć). Czasem wpadam do Was, przeglądam wszystkich, czytam o Was i zastanawiam się, co się pod Wami kryje, oglądam Wasze zdjęcia, oceniam twarze, buty i metki na koszulach. Jesteście moimi poddanymi, a to jest moje królestwo. Ogarniam swoje owieczki chłodnym okiem. Distant, remote.
Twój też przeglądam, mój partnerze partnerko in spe.
Wzrost - 189 cm, to mój sposób na powiedzenie, że mam daleko od serca do mózgu. Zainteresowania - dobra książka, dobre kino, muzyka. Co można więcej powiedzieć? Wszyscy lubią dobrą książkę, dobre kino i dobrą muzykę, wszyscy kochają wszelką kulturę, nie chcieliby wyjść na buraka. Więc kocham, oczywiście. Czytam Hrabala, oglądam Almodovara, bardzo podobały mi się 33 sceny z życia, ale oczywiście też Grindhouse. Lubię też sport. Po prostu Sport. Zalety - cierpliwy, sam/sama oceń, co mogłem chcieć przez to powiedzieć.
Nie sądzę, żebym kiedyś kochał, nie wiem jeszcze czy w ogóle umiem. Możliwe, że mam taki przykry defekt i nie potrafię. To nie tak, że nie czuję żadnych uczuć wyższych. I uczucia wyższe, i niższe docierają do mnie po prostu z innego poziomu. Jestem ja, potem jest gładka tafla, potem dopiero reszta świata. I nie chodzi nawet, że j a nie kocham, to po prostu kochanie m n i e się nie udziela (nie przytrafia). Bo miłość to nie tylko stan ducha, to też sytuacja. Nie zgadzasz się ze mną, oczywiście. Niezłą byś sobie laurkę wystawił/-a, gdybyś się zgodził/-a. Ale jednak wyobraź sobie, że ja nie jestem zły z natury, jestem z natury nie-zły i nie-dobry, po prostu.
Jeśli piszę, że za pierwszy milion kupię sobie bezludną wyspę, to nie dlatego, że chętnie Cię tam zabiorę. Zapytasz mnie o trzy rzeczy, jakie tam zabiorę? Papierosy, zapalniczkę i butelkę whisky. Albo siekierę, palnik gazowy i wędkę. Kupię sobie wyspę dlatego, żeby odgrodzić się od świata. Świat może sobie biec, to mnie nie boli. Chodzi tylko o to, żeby dość skutecznie mnie mijał. Kupić sobie wyspę - romantyczne marzenie, prawda?
A wady? Piszę "czasem melancholia". To ładna metoda, by przyznać się do ciągłej depresji. Albo przynajmniej marzenia, by ją mieć. Depresja by mnie przynajmniej wytłumaczyła i usprawiedliwiła. Mógłbym usiąść, zapłakać, zgnieść siebie w proch i złożyć z powrotem. Zrobiłbym to. Rozpierdoliłbym siebie w kawałki z furią, o jakiej Ci się nie marzy, a potem troskliwie dopasował odłamki i wprawił znów w ruch.
Ale to trudne, więc przeglądam profile. Zajrzyj do mnie, poczytaj. Ładnie uzupełniłem rubryki. Ingeniously, cunningly.
A teraz chodź i mnie bierz.