|
Blog > Komentarze do wpisu
Robert Tekieli - Żywoty Eks-Demona
Już dawno obiecałem materiał skupiający w jednym miejscu sieciowe doniesienia o p. Robercie Tekielim, który swojego czasu wymienił w jednym, niezbyt nawet obszernym artykule 72 zjawiska otwierające furtki dla złego ducha (m.in. takie narzędzia Szatana, jak feng shui, joga, głęboki relaks, pismo automatyczne, przyjmowanie leków homeopatycznych).
Wtedy, nie posiadając zbyt rozbudowanej wiedzy o tym, kim autor dokładnie jest - pozwoliłem sobie na kpiarstwo z artykułu, który podsumowywał jego wieloletnie studia nad Złym. Po odkryciu innych jego prac, podsumowaniu wiadomości o jego życiu - w pierwszej chwili byłem skłonny nawet Tekieliemu współczuć, jak to się współczuje choremu człowiekowi. Ale jakże się myliłem! Mamy tu do czynienia z Osobowością, której skłonny jestem nawet przyznać prym wśród moich Osobistych bohaterów (to u mnie sztafeta, także długo się na pierwszym miejscu i tak nie utrzyma). ![]() Otóż, garść informacji biograficznych - urodzony w 1961 roku; dziennikarz, animator kultury niezależnej i poeta lingwistyczny. Swojego czasu zafascynowany był New Age, ale w latach 90. okopał się na pozycjach przeciwnych i stał się żarliwym katolikiem ostrzeliwującym New Age i wszystkie zjawiska powiązane czym się da i jak się da. Był nawet członkiem i krótko przewodniczącym Rady Programowej TVP (ale skoro wszechpolak Farfał może być Prezesem TVP, to chyba żadne akurat osiągnięcie) i pracuje dla Radia Józef, gdzie prowadzi liczne audycje (między innymi "Pocieszenie i strapienie" i, jakby inaczej, "Encyklopedia New Age dla chrześcijan"). Zastępował redaktora naczelnego "Ozonu" (pamiętamy doskonale niewypał Palikota), pisze dla "Gazety Polskiej". Ciotka Wiki twierdzi też, że prowadzi program "Jarmark cudów" na TVP3, ale tej wiadomości nie mam jak skonfrontować z rzeczywistością, bo chyba nawet TVP3 sobie nie zakodowałem w telewizorze (a jeśli to w okolicach kanału 50, gdzie zazwyczaj nie sięgam). Suche informacje biograficzne nie oddają jednak złożonej osobowości i doświadczeń Roberta Tekieliego, które pozwalają mu obecnie pełnić rolę naczelnego katolickiego archimandryty ds. niuejdżyzmu. Oddając mu głos ("Bóg odciął mnie ze stryczka", Gość Niedzielny nr 18/2003): Doszedłem do tego, że moja władza nad ludźmi, którzy byli otwarci na mój autorytet albo mieli rozbitą naturalną osłonę chroniącą człowieka przed światem niewidzialnym, była bardzo duża. Słyszałem myśli innych ludzi, czułem, co ich boli. Na podstawie różnych sygnałów, które nieświadomie nadawali, byłem w stanie odczytać różne historie. Koncentrując się i wysyłając "energię" na odległość, powodowałem, że facetowi trzydzieści metrów ode mnie włosy na kręgosłupie stawały dęba i był przerażony. Przychodziły do mnie chore zwierzęta, korzystały z tego mojego otwarcia. Znałem wyniki meczów przed ich zakończeniem. Robert Tekieli jest zatem byłym demonem, emerytowanym czartem, który strzelał kulami "energii" na odległość trzydziestu metrów i stawiał ludziom dęba "włosy na kręgosłupie" (?). Chore zwierzęta też do niego przychodziły, ale nie wiemy czy je leczył czy wypijał ich krew. W każdym razie - te czasy już minęły. Teraz, ponieważ przerobił już wszystko, co przerobić się dało ze spraw metafizycznych niepowiązanych z Watykanem - zajmuje się ostrzeganiem przed jogą. I homeopatią: [Leki homeopatyczne] zabierają wolność i zniekształcają myślenie. Deprawują wolę i umysł. Zniewalają i oszukują. Na www.newage.info.pl można znaleźć informacje o zniewoleniach i podpowiedzi, gdzie szukać duchowej pomocy. Chrystus jest silniejszy. Pan Tekieli w wywiadzie z "Machiną" (09 1998) informuje też, że "nie będzie latał z nożem w zębach i robił krzywdy inaczej wierzącym". Po prostu poprzez wszystkie lata strzelania kulami energii udało mu się stworzyć obiektywną hierarchię religii: najpierw animizm (szamani przewowiadają deszcz); potem Sokrates tu, a Budda tam; a na końcu Chrystus, "który wyjaśnił już wszystko". O takich Żydach na przykład nic nie wiemy, ale zapewne zaliczeni zostali do kultury Sokratejskiej, bo przecież wyżej chyba już nie podskoczą. Z powyższego wniosek, że - uwaga - "jeśli ktoś był satanistą, a staje się buddystą, to ja chwalę Pana" i "Tak samo, jak ktoś z buddysty staje się chrześcijaninem, bo to jest postęp duchowy". Pan Tekieli po prostu uświadomił sobie, że ma szczęście, że żyje w Europie, bo jakby żył gdzieś na Wschód od nas, to by przez całe swoje życie nie poznał najlepszej, najdojrzalszej i najbardziej ach-ach z istniejących religii świata. I by pracował w Radio Śiwa, a nie Radio Józef - a to by były przecież tyły zamiast awansu. Wcześniej anonsowana już w cytacie witryna newage.info.pl o homeopatii nie mówi dużo. Nie powtarza też wcześniejszych tez o "deprawacji woli i umysłu". Co więcej, Tekieli najwyraźniej rozpatrzył ponownie swoje poglądy i uznał, że są chyba jednak na tyle głupie, że nie zostaną łatwo strawione - więc ograniczył się do wytykania homeopatom kłamstwa, a co więcej pisze: "Osobiście nic mnie w homeopatii nie wścieka. Nie atakuję jej. Pytam". Mamy zatem postęp. Do postępu duchowego buddysty, który staje się chrześcijaninem, należałoby dodać postęp Tekieliego, który z demona staje się katolem, aby ostecznie wylądować na miękkim łożu katolika-niefundamentalisty. Ale to chyba jednak nie tak. Zdaje się, że pan Tekieli uważa po prostu, że furtką dla złego ducha jest wszystko, co jest złe - a więc zarówno kłamstwo, zdrada i sodomia, jak i robienie macy z dzieci oraz zatruwanie studni. Nie chodzi mu wcale o rogatego demona, który w oparach piekielnych stuka długim pazurem w paczkę Oscillococcinum, ale o zwykłe okłamywanie ludzi, że rzeczony lek jest skuteczny. To już wystarczy, by odbębnić odnalezienie furtki dla złego ducha. W każdym razie, w żaden sposób to wszystko jednak pana Tekieliego nie rozgrzesza. Eks-demon wciąż pieprzy głupoty. Tyle jednak, że stał się katolickim celebrytem. Celebrytem tej części polskiego KK, który rozpaczliwie potrzebuje utwierdzenia swojej wyjątkowości i w związku z tym panicznie boi się wszelkiej Inności, która już-już czyha tuż za rogiem, by katolikom odebrać co ich (Ojczyznę, ziemię, Matkę Boską i Chopina). Ta część kościoła jest przerażona absolutnie wszystkim (pantofobia, to się zwie w psychiatrii) - przerażona nie tylko niuejdżem i homeopatią, to dla tych owieczek jest już akurat totalny hardcore. Te owieczki nerwowo strzygą uszami także na myśl o Internecie, homoseksualizmie, aborcji, eutanazji, a nawet emancypacji (czyjejkolwiek). Bo a nuż to Zły Wilk - a nawet jeśli nie, to na pewno w końcu zabierze im pastwisko. W związku z tym pan Tekieli, jako święty Jerzy walczy z każdym smokiem, który tylko pojawi się w pobliżu - a walcząc ze wszystkim, co choćby potencjalnie nie mieści się w ciasnocie umysłowej Owieczek, utwierdza owczarnię, że są najlepszym, najbardziej wyselekcjonowanym i w ogóle naj stadem na świecie. Na czym pan Tekieli zbija, jak podejrzewam, grubą kasę. Jest rozchwytywany. Samouk, ale przecież jednak doszedł do eksperctwa. Nie da się inaczej nazwać człowieka, który miał przeszłość maga, który jest emerytowanym demonem, eks-czartem, Osobowością polskiego Zaścianka. środa, 14 stycznia 2009, mujeresalborde
TrackBack
Komentarze
fluffek
2009/06/25 14:06:36
należałoby jeszcze dodać o dość dziwnym fakcie, że wywiad który przeprowdził tekieli z kacmajorem (sekta niebo) i zbigniewem sajnógiem, jeszcze w brulionie, dziwnie kojarzy się z cytowanym tutaj wywiadem z nim samym przeprowadzonym ładne kilka lat później.. wtedy taki wielki sceptyk, momentami zdawało się, że wręcz otwarcie szydzi z kacmajora nagle staje się takim samym fanatykiem, który co więcej głosi dokładnie te same farmazony na temat bycia autorytetem czy uzdrawiania zbolałych dusz - jak kacmajor. ciekawe ciakwe.
2009/08/21 12:35:22
Chciałam zdobyć materiały dotyczące audycji p.Tekieli pt.''Encyklopedia new age dla katolików''.Okazało się że owszem mozna ale za całkiem słoną kasę.Kazda audycja to koszt18zl.a jest ich przecież setki.Nie ma możliwosci odtworzenia z netu jak wiele innych katolickich(np.poprzez link)np.kazania ks.Pawlukiewicza i inne.Za 100audycji p.Tekieli daje nam ''bonus''-5zł.za audycje i koszt 500zł.za calosc.Tak więc jest to niezly interes jaki robi pan Robert Tekieli.B.B.sie zawiodłam.A co Wy o tym sadzicie?
2009/10/10 17:39:35
Kapłani niuejdżu zarabiają znacznie więcej pieniędzy za urojenia swoich chorych umysłów wciągając do tego równie chorych- bo tak głupim to chyba być nie można- wyznawców.Jakoś wam to umknęło w waszych komentarzach moi drodzy inteligenci
2009/10/29 21:02:52
Pan T. za to sam nic nie wymyśla, tylko posuwa do ekstremum bałwaństwo szerzone normalnie przez kościół. Tragedia.
2010/06/01 08:38:50
Brrrr... aż zimno się robi, tak ten artykuł ocieka jadem. Żeby był wiarygodny, powinien zachować przynajmniej pozory obiektywizmu. Argument ośmieszenia jest banalnie skuteczny - aż dziw, że sięgnął po niego autor z tak wybujałym przekonaniem o swojej inteligencji.
2011/01/10 16:40:14
Dziwny artykuł Niby ok ale musiało się znaleźć "...jak podejrzewam, grubą kasę" ...Szkoda. W naszym uroczym kraju każdy każdego podejrzewa olbo o machlojki i przekręty...albo jak widać powyżej chorobliwie wszystkiego zazdrości...a najbardziej pieniędzy i szczególnie tych domniemanych...dramat.
Co do Pana Roberta to jest człowiek o wielkiej wiedzy i odwadze cywilnej! Niech ktokolwiek z Was "rzucający kamienie" spróbuje nawet ze znajomymi porozmawiać np. o niszczącym wpływie jogi czy medytacji transcendentalnej! Ludzie dziś są tak zadufani, że aż głupi. Wiele osób jak niektórzy z Was wyśmiewa Pana Roberta co czyni jego PRACĘ jeszcze trudniejszą. Uważam że to co robi jest bardzo potrzebne i trudne! A pieniądze...cóż jak się ma kilkoro dzieci to chyba z powietrza się ich nie wykarmi?!?! A kupowanie nagrań to jakaś BZDURA! zapraszam do ściągania: newage.info.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=1&id=8&Itemid=24 A więc Panie Robercie tak trzymać z Bogiem! Paweł 2011/01/11 00:19:05
Jestem doprawdy wzruszony, że po tak długim czasie jeszcze pojawiają się komentarze.
Niestety, nie ufam ludziom, którzy twierdzą, że posiedli umiejętność strzelania energią, a już zupełnie tym, którzy znają wyniki meczów przed ich zakończeniem. "Praca" pana Tekielego polega na robieniu z ludzi idiotów. I to pewnie w podobnym stopniu jak praca specjalistów od "jogi czy medytacji transcendentalnej". 2011/01/11 20:36:16
"Jestem doprawdy wzruszony, że po tak długim czasie jeszcze pojawiają się komentarze....Niestety, nie ufam ludziom, którzy twierdzą, że posiedli umiejętność strzelania energią, a już zupełnie tym, którzy znają wyniki meczów przed ich zakończeniem. "Praca" pana Tekielego polega na robieniu z ludzi idiotów..."
Hym cóż mogę dodać poza tym, że cieszy mnie "wzruszenie" związane z moim wpisem :) A już zupełnie serio. "Strzelanie energią" jest jakąś formą uproszczenia czy ubrania w słowa zjawiska "paranormalnego". Co do przewidywania wyników meczów to znam o wiele bardziej szokujące świadectwa wynikające z wpływów demonów i "mocy" jakie początkowo dają ludziom przez nie zniewolonym. Jeżeli wie się cokolwiek na temat ogromu zła jakie wynika z rozwoju i praktykowania okultyzmu we współczesnym podobno oświeconym ale tak niesamowicie zabobonnym świecie - nie oceni się nigdy źle osób takich jak Pan Robert. Dziś ludzie zapomnieli o tym co powiedzieli Święci Kościoła wieki temu: "największym wybiegiem szatana jest sprawić byśmy w niego nie wierzyli"...tak też się dzieje: miejsce Żywej Wiary zajęły zabobony, wróżbiarstwo, medytacje, zboczenia, wyuzdanie, pornografia...(Zachęcam do sprawdzenia np. jak potworne pieniądze wydają Włosi na rzucanie klątw i uroków) Czy więc choćby te wymienione powyżej elementy to nie jest samo zło? A to przecież czubek góry lodowej...Mnie osobiście zupełnie nie dziwi swoista "wyliczanka zagrożeń wg. Pana Roberta". I niestety nie chodzi wcale o egzorcyzmowanie całego świata! Sprawa jest prosta - Zły jest mistrzem kłamstwa i księciem tego świata oraz autorem tych wszystkich niezliczonych i kuszących człowieka kultów, sekt i wypaczeń. Tak więc to niestety nie Pan Robert robi z nas ludzi idiotów a my sami na swoje życzenie się nimi stajemy. Wiedzą o tym najlepiej ci którzy ku swojemu przerażeniu i mimo zupełnego braku wiary istnienie osobowego zła, zostali przez nie doprowadzeni do zupełnego upadku... Polecam lektury księdza Posackiego, Amortha czy choćby najnowszą książkę powszechnie dostępną: "Obrzęd" M.Baglio. Następnie ponowną głębszą refleksję i wówczas ponowną ocenę p.Roberta Tekieli. Pozdrawiam 2011/01/11 23:58:56
Niewątpliwie nie będę podejmował dyskusji. Zdaje mi się, że się mijamy: i odnoszę wrażenie, że słowem-kluczem tej mijanki może być - "zabobon".
Niemniej również gorąco pozdrawiam :) 2011/01/12 16:08:03
Cóż zabobon owszem choć nie w tym przypadku
Ale oczywiście każdy z nas ma swoją drogę życia. Czasem na własne życzenie czynimy ją bardzo wyboistą i długąale mamy wolną wolę i wybór! Pozdrawiam 2011/04/25 22:01:04
Witam,
A tak sobie wspominam moje i znajomych przygody z nijuejdżem oraz co mogę powiedzieć o p. Robercie, sięgnął daleko dużo dalej niż mnie kiedykolwiek się udało. Ale nawet to czego doświadczyłem, np. wykrywanie chorób, świadomość czyichś myśli, leczenie dotykiem prostych dolegliwości, i takie tam dużo poważniejsze ale nie chcę propagować i zachęcać. A wszystko w wyniku wydawałoby się "zabawy" w jogę jakieś formy medytacji i ćwiczeń oddechowych itp. A potem pogłębiające się problemy z brakiem kontroli nad zjawiskami w obszarze, mówiąc oględnie, ducha i materii. Niestety zanim udało się troch z tego otrząsnąć zdążyłem skrzywdzić kilkoro ludzi a i sobie też nie żałowałem. Droga z tego była długa i tylko chyba czyjejś opiece i modlitwie mogę zawdzięczać uwolnienie, ale żeby nie było za wesoło to po dwudziestu kilku latach od tamtych "zabaw" ciągle czuję wokół siebie przyczajone zło. Strasznie dramatycznie wyszło, ale trudno. Tym niemniej aktualnie staram się być blisko Boga i kościoła, ot taki banalny przypadek syna marnotrawnego, ze wszystkimi atrybutami tego stanu rzeczy. No ale o p. Robercie. Sam się nieraz zżymam na zbytnie jego uogólnienia i generalizację, ale stara medyczna zasada o nieszkodzeniu itd. zmusza to stawiania ogrodzeń dużo dalej od źródeł niebezpieczeństwa niż to się może wydawać potrzebne. Niestety większość tzw. medycyny alternatywnej i zabaw w jogę, relaksację, nowoczesne metody NLP itd. dotykają tak delikatnych obszarów psychiki i ducha, że bez uprzedzenia zaczynamy bardzo niebezpieczną zabawę prowadzącą nieraz do naruszenia naturalnej równowagi i swego rodzaju "psychicznego systemu immunologicznego". Widywałem ludzi naprawdę ciężko uszkadzanych jakąś mantrą, pranajamą czy inna kundalini jogą. Praca p. Roberta, uświadamianie ludziom nawet potencjalnych zagrożeń, może pewnego dnia uchronić wielu naiwnych i nieświadomych ludzi szukających wytchnienia czy walczących ze stresem, przed bardzo poważnymi problemami. Okropnie się rozpisałem, ale to dlatego, że chciałem troszkę dać jak to się mówi świadectwo, a tym co szczęśliwie mogą teoretyzować i wykpiwać zabobon, życzę żeby nie mieli okazji zmieniać zdania. Pozdrawiam i z Bogiem, wierzących, ateistów i szukających 2011/04/26 01:10:04
To niesamowite, jak ten wpis wciąż przyciąga ludzi!
Dających świadectwo utraty kontroli nad zjawiskami w obszarze, mówiąc oględnie, ducha i materii, serdecznie pozdrawiam. Przybywajcie! |
|